Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Profesor Tutka daje przykład opowiadania pogodnego - treść lektury

Profesor Tutka daje przykład opowiadania pogodnego

Do towarzystwa, w którym rozmawiał Profesor Tutka, podszedł zmartwiony młodzieniec. Gdy spytano go, dlaczego jest w złym humorze — powiedział, że nie przyjęto w pewnej redakcji opowiadania, które napisał. Nie dlatego, że — złe, tylko, iż — ponure i odbierające czytelnikom pogodę ducha. Młodzieniec irytował się przy tym na redakcję i pogodę ducha czytelników.

— Gdybym pisywał — powiedział Profesor Tutka — to zaniósłbym do tej redakcji opowiadanie pogodne i słoneczne. Opowiem, jaki miałem kiedyś dzień. Obudziłem się, podszedłem ku oknu, żeby zobaczyć, czy ładna pogoda, i na tle błękitnego nieba ujrzałem kominiarza, stojącego na dachu. Dobrze, iż nie zobaczyłem pająka, gdyż według Francuzów to oznacza zmartwienie. Wkrótce potem miła staruszka - gospodyni podała mi śniadanie. Kawa pachniała, pieczywo przy łamaniu trzaskało ze świeżości, masło wyborne. W gazecie, którą przeglądałem, radosne wiadomości: nasza drużyna piłki nożnej zwyciężyła w Bukareszcie. Wesoły wyszedłem na miasto. Zobaczyłem znajomego, który z drugiej strony ulicy kiwał ręką i najwyraźniej szedł teraz ku mnie. Zdziwiłem się trochę, gdyż od pół roku, zawsze, gdy mnie zobaczył, znajdywał interes po drugiej stronie ulicy. Powiedział, iż cieszy się, że mnie widzi, może mi dziś oddać swój dług, i zaprosił mnie nawet do przyjemnej restauracyjki, aby przy kieliszku wina swobodnie porozmawiać. Powiedział mi, że się niedawno ożenił z uroczą kobietą, powodzi mu się dobrze, że kraj nasz, dzięki centralnemu położeniu w Europie, oczekuje wielka przyszłość. Rozstaliśmy się serdecznie, obiecując, że się znowu spotkamy. Z uczuciem przyjaznym dla znajomego, z myślami, że nigdy przedwcześnie człowieka źle sądzić nie należy, bo nie liczyłem już, żeby